|
W poszukiwaniu znośnych warunków śniegowych rzuciło nas ostatnio w Wielką Fatrę. Nie trzeba jechać w Bieszczady, prawie za miedzą, pomiędzy Martinem a Rużomberokiem znaleźć można wydawałoby się że zapomniane doliny, góry o stromych, trawiastych zboczach, łagodnych kopułach i gęsto zalesionych niższych piętrach. Jest bardziej dziko niż w Beskidach i odległości z lokalnych osad na szczyty lub do schroniska są większe. Myśmy przeszli na fokach z Vyżnej Revuczy przez Ploskę do Chaty pod Boryszovem i z powrotem. A powrót na wprost, na skróty przez las zostawił mi na pamiątkę połamany narciarski kijek...ale w końcu z pomocą kolegów i taśmy mc gyvera wszystko skończyło się dobrze, tzn tradycyjnie przy kuflu dobrego, słowackiego piwa. Poniżej kilka plenerów z naszej wycieczki. PK
|